Dzień drugi wyzwania blogowego.
Osobista kolekcja... mogłabym sporo przedmiotów uznać za kolekcjonowane przeze mnie. Mogłyby to być kredki, szydełka, kordonki, muliny, koraliki, wstążki, papiery a ostatnio raczej karty do PL i ogrom innych rzeczy. Zdecydowałam jednak postawić na coś co faktycznie jest moją osobistą kolekcją - foremki / "wykrawaczki" do ciastek. Uwielbiam je!
Mam ich sporo. Zaczynałam od zestawów dziś - gdy wiem, że są i gdzie są sklepy w których można kupić pojedyncze sztuki wybieram taki sposób.
Najbardziej lubię te najmniejsze. Lubię też gdy mają one jakąś historię. Mam kilka z różnych podróży - nie tylko własnych. Poniżej kolekcja najulubieńszych:
Właśnie pierników w tych kształtach wyprodukowałam najwięcej.
Dziękuję, że jednak Ktoś tu zagląda. Wracam do innej z moich kolekcji - robótki niedokończone. Tak, ich także mam sporo. Zatem włączam serial i zadbam o to by zmniejszyć liczbę prac rozpoczętych.
Pozdrawiam, w.
wtorek, 20 stycznia 2015
poniedziałek, 19 stycznia 2015
10 ULUBIONYCH...
Wyzwanie blogowe u Uli, biorę w nim udział pierwszy raz - choć korciły mnie od dawna.
To doskonały pretekst by znów napisać.
Zatem do dzieła:
10 ulubionych... no właśnie czego??
Głowię się pół dnia cóż za listę ulubionych mogłabym tu wypisać.
Może więc wypiszę zwyczajnie 10 rzeczy/przedmiotów/wydarzeń itp które całkiem zwyczajnie uważam za swe ulubione.
Kolejność przypadkowa:
1. szydełko i wszystko co da się na nim zrobić;
2. książka (przeróżne, więcej niż 10 pewnie);
3. kubek (przeróżne, uwielbiam) ostatnio najulubieńszy to prezentowy z pięknym wzorem z Bolesławca;
4. ciasto drożdżowe (każde, domowe);
5. druty (choć ostatnio mocno zaniedbane - uwielbiam);
6. haft krzyżykowy... odkryłam go dawno temu, bardzo lubię tworzyć tą techniką przedmioty użytkowe;
7. kwiaty - wszelkie, zwyczajnie uwielbiam;
8. film - najlepszy kompan szydełkowania;
9. papier - po prostu;
10. kredki - uwielbiam, od kilku lat zabraniam sobie je kupować - inaczej musiałabym szukać większego mieszkania na ich przechowywanie ;)
Tylko tyle dziś, więcej dopiszę jutro - wybaczcie.
Już myślę nad kolejnym dniem :)
Pozdrawiam, w.
To doskonały pretekst by znów napisać.
Zatem do dzieła:
10 ulubionych... no właśnie czego??
Głowię się pół dnia cóż za listę ulubionych mogłabym tu wypisać.
Może więc wypiszę zwyczajnie 10 rzeczy/przedmiotów/wydarzeń itp które całkiem zwyczajnie uważam za swe ulubione.
Kolejność przypadkowa:
1. szydełko i wszystko co da się na nim zrobić;
2. książka (przeróżne, więcej niż 10 pewnie);
3. kubek (przeróżne, uwielbiam) ostatnio najulubieńszy to prezentowy z pięknym wzorem z Bolesławca;
4. ciasto drożdżowe (każde, domowe);
5. druty (choć ostatnio mocno zaniedbane - uwielbiam);
6. haft krzyżykowy... odkryłam go dawno temu, bardzo lubię tworzyć tą techniką przedmioty użytkowe;
7. kwiaty - wszelkie, zwyczajnie uwielbiam;
8. film - najlepszy kompan szydełkowania;
9. papier - po prostu;
10. kredki - uwielbiam, od kilku lat zabraniam sobie je kupować - inaczej musiałabym szukać większego mieszkania na ich przechowywanie ;)
Tylko tyle dziś, więcej dopiszę jutro - wybaczcie.
Już myślę nad kolejnym dniem :)
Pozdrawiam, w.
wtorek, 18 marca 2014
TRWAJĄC W POSTANOWIENIU
Pisałam ostatnio, że chcę kończyć wszystkie niedokończone rzeczy.
Trwam w postanowieniu, choć nie jest łatwo niczego nowego nie zaczynać.
Udało się z czapką - wykonaną na zamówienie :) na drutach z wzorem norweskich
gwiazd.
Z samą czapką nie było tak trudno tylko kombinowałam mocno by mogła być ciepła
a jednocześnie by wełna nie "drapała" w głowę. Plan ten niby został
zrealizowany, ale mnie efekt końcowy nie zadowala, więc będą jeszcze
modyfikacje. Dla jasności: sama czapka mi się podoba...tylko
"podszewka" sprawia, że warstw jest jakoś za dużo... muszę to inaczej
wymyślić. Macie jakąś sprawdzoną 'niegryzącą' wełnę? Z wykorzystaniem na
czapkę. Bo sweterek z każdej wełny łatwiej znieść niż czapę, która jednak
dotyka czoła i drażni.
Udało się z paskiem do aparatu - czyli
krzyżykowymi zygzakami na pasek do aparatu. Poszło dość gładko. I efekt jest
zadowalający. A gdyby się trochę czepiać - to szyjąc go dziś poszukałabym innej
tkaniny :)
Prawie udało się z kocykiem. Wcześniejszą wersję kocyka sprułam.
Wyszukałam sobie nieco mniej skomplikowany wzór (robótki szybciej przybywa). To
miał być plan na marzec. Jednak nie mogę go uznać za zakończony, bo skończyła
mi się włóczka. Czekać, więc będę na "dosyłkę"
Mimo postanowienia, że nie powstanie nic nowego wzięłam udział we wspólnym szydełkowaniu sowy. Powstaje, więc sówka - pluszak. Mam już nawet pomysł w czyje ręce zostanie przekazana :)
Nakręciłam się nieco na ten sowi wzór, ale w takiej tycieńkiej wersji raczej... może nawet tak tycieńkiej, że muliną będę szydełkować... pomyślę:)
Kołacze mi w głowie myśl by pisać więcej, ciągle
się pojawiają nowe pomysły. Mam kilka "odkryć”, którymi chciałabym się
dzielić. Trzymajcie kciuki by się z tego coś 'sensownego' wyklarowało.
Ściski,
w.
w.
środa, 12 lutego 2014
JEST POSTANOWIENIE
Zebrałam się po dzisiejszym kolejnym spotkaniu w NIEBOSTANIE by napisać kilka słów o moich zalegających tworach. Jest tego sporo i różnorodnie. Ze wszystkich technik z którymi dotychczas pracowałam brakuje jedynie modeliny i frywolitki. Choć gdyby się mocniej zastanowić to i modelinowe niewykończenia :) bym znalazła.
Ostrzeżenie: zdjęć będzie dużo.
Każde ze zdjęć po kliknięciu można zobaczyć w pełnym rozmiarze.
Druty
Ciepła czapka w skandynawskie gwiazdy - jak głoszą internetowe wzory:)
W założeniu "tasiemkowe" breloki z wyszytym motywem ptaków. Mają być dwa - na zdjęciu rozpoczęty pierwszy:
Krzyżykowy dodatek do bluzki. Wzór już ukończony nawet jest już przyszyty do białej bluzeczki tylko wymyśliłam sobie obszycie go sutaszowymi sznurkami i... czeka.
Kolczyki w kolorach tęczy:
Szydełko
Z pamiątkowej włoczki mają powstać ogrzewacze na kubeczki i dzbanek.
Pled. Moja największa udręka:) Od niego zaczęło się szydełkowe szaleństwo BARDZO dawno temu. Czeka aż zrobione kwadraty połączę. Więcej chyba nie powstanie bo nie dysponuję kolorami włóczki a producent przestał je produkować :(
Mam kilkanaście ufilcowanych kul i kuleczek... czekają na wenę - chyba.
Gdy zaczęłam wyjmować wszelkie niedokończone projekty znalazłam także zestaw koralików czekających na połączenie. Choć gdyby się zastanowić takich "zestawów" znalazłabym więcej.
Kotki - broszki, to ostatnie z niedokończonych rzeczy.
Szyciowych nawet nie fotografuję, za dużo ich... A wydawało się, że dość systematycznie kończę różne projekty.
Postanowiłam, że skoro je nieco ujawniłam będę się starała w myśl zasady UFO (znalezionej na jednym z blogów) systematycznie kończyć swoje projekty. Kolejność ich kończenia będzie przypadkowa. Czas ukończenia wspólny. U początku każdego miesiąca wybiorę jedną z powyższych i na koniec miesiąca z nią się uporam. Daję sobie tak długi czas by się za mocno nie rozczarować gdy przyjdzie lato i mniej czasu na robótki. Styczniowo zakończona jest czapka dziergana na drutach. Nie zrobiłam jeszcze jej zdjęć. W lutym kończę zygzakowy pasek do aparatu. Trzymajcie kciuki :) i zapraszam - jeśli ktoś chce dołączyć:)
Z prac wykończonych i sfotografowanych mam filcową sowę(inspirowaną tymi) - magnes na lodówkę.
Jest niewielka, niedoskonała i neodymowa :) bo taki ma magnesik. Mega mocny, a przy tym mały i z dziurką co daje możliwość wygodnego przyszycia.
Trafiła już do zachwyconej nowej właścicielki.
Dobrej nocy lub pięknego dnia wszystkim zaglądającym życzę!
Pozdrawiam,
w.
niedziela, 2 lutego 2014
STAROCIE
Otóż udało mi się odgrzebać kilka zdjęć - dotąd niepublikowanych. Dotyczą tej 'techniki' o której chyba bardzo rzadko wspominam.
Z haftem krzyżykowym znam się najdłużej. Nie fascynuje mnie jednak tworzenie obrazków na ściennych czy rzeczy których nie da się używać. Dlatego szukam sobie alternatyw. Najczęściej powstają breloczki.
Albo:
na fali zauroczenia jaskółkami powstał ogromny ;) wisior ;).
Zdjęcia są mocno stare. Robione gdzieś w okolicy wczesnego lata :)
później z "potrzeby" chronienia czytanych książek powstał ważkowy ochraniacz :)
Te zdjęcia są z jednego z wakacyjnych "rowerowych" spacerów.
Odkąd stałam się posiadaczką tego cuda :) w sezonie jeżdżę dużo.
Rower jest także moim środkiem transportu. Dlatego w leniwe dni "spaceruję" na rowerze. Nieśpiesznie. Jadę przed siebie. W rowerowym koszyku jest książka - by jeśli dotrę do lasu coś poczytać. Jest też skakanka. Stała się letnim szaleństwem i chyba zaczyna mi jej brakować...
W rowerowym koszyku jeździły ze mną też farby - przez jakiś czas. Miałam z tego dużo frajdy! Tęsknię za latem!
Życzę Wam dobrego poniedziałku, udanego rozpoczęcia pewnie pracowitego tygodnia. Ja dalej choruję, jeszcze do końca tygodnia. Pozwalam sobie jednak na małe(głownie sklepowe)wyjścia.
Pozdrawiam, w.
Życzę Wam dobrego poniedziałku, udanego rozpoczęcia pewnie pracowitego tygodnia. Ja dalej choruję, jeszcze do końca tygodnia. Pozwalam sobie jednak na małe(głownie sklepowe)wyjścia.
Pozdrawiam, w.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















