Kocyk który wiele miesięcy czekał aż znajdę bawełnę w odpowiednim kolorze został nieco zmodyfikowany (w jego wypadku to już trzecia modyfikacja) szczęśliwie tym razem obyło się bez wielkiego prucia.
Wzór polecam - robótka szybko przyrasta i naprawdę wygodnie się robi...
Teraz biorę się za kończenie kocyka który na blogowych ramach jest moim szydełkowym debiutem... tu także był kłopot z doborem kolorów których producent już nie produkuje. Ale jakoś się udaje i prace postępują.
Zdradzicie mi, czy podobnie do mnie chomikujecie rozpoczęte prace? Macie na to jakąś metodę?
Pozdrawiam, w.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 lutego 2015
wtorek, 18 marca 2014
TRWAJĄC W POSTANOWIENIU
Pisałam ostatnio, że chcę kończyć wszystkie niedokończone rzeczy.
Trwam w postanowieniu, choć nie jest łatwo niczego nowego nie zaczynać.
Udało się z czapką - wykonaną na zamówienie :) na drutach z wzorem norweskich
gwiazd.
Z samą czapką nie było tak trudno tylko kombinowałam mocno by mogła być ciepła
a jednocześnie by wełna nie "drapała" w głowę. Plan ten niby został
zrealizowany, ale mnie efekt końcowy nie zadowala, więc będą jeszcze
modyfikacje. Dla jasności: sama czapka mi się podoba...tylko
"podszewka" sprawia, że warstw jest jakoś za dużo... muszę to inaczej
wymyślić. Macie jakąś sprawdzoną 'niegryzącą' wełnę? Z wykorzystaniem na
czapkę. Bo sweterek z każdej wełny łatwiej znieść niż czapę, która jednak
dotyka czoła i drażni.
Udało się z paskiem do aparatu - czyli
krzyżykowymi zygzakami na pasek do aparatu. Poszło dość gładko. I efekt jest
zadowalający. A gdyby się trochę czepiać - to szyjąc go dziś poszukałabym innej
tkaniny :)
Prawie udało się z kocykiem. Wcześniejszą wersję kocyka sprułam.
Wyszukałam sobie nieco mniej skomplikowany wzór (robótki szybciej przybywa). To
miał być plan na marzec. Jednak nie mogę go uznać za zakończony, bo skończyła
mi się włóczka. Czekać, więc będę na "dosyłkę"
Mimo postanowienia, że nie powstanie nic nowego wzięłam udział we wspólnym szydełkowaniu sowy. Powstaje, więc sówka - pluszak. Mam już nawet pomysł w czyje ręce zostanie przekazana :)
Nakręciłam się nieco na ten sowi wzór, ale w takiej tycieńkiej wersji raczej... może nawet tak tycieńkiej, że muliną będę szydełkować... pomyślę:)
Kołacze mi w głowie myśl by pisać więcej, ciągle
się pojawiają nowe pomysły. Mam kilka "odkryć”, którymi chciałabym się
dzielić. Trzymajcie kciuki by się z tego coś 'sensownego' wyklarowało.
Ściski,
w.
w.
środa, 12 lutego 2014
JEST POSTANOWIENIE
Zebrałam się po dzisiejszym kolejnym spotkaniu w NIEBOSTANIE by napisać kilka słów o moich zalegających tworach. Jest tego sporo i różnorodnie. Ze wszystkich technik z którymi dotychczas pracowałam brakuje jedynie modeliny i frywolitki. Choć gdyby się mocniej zastanowić to i modelinowe niewykończenia :) bym znalazła.
Ostrzeżenie: zdjęć będzie dużo.
Każde ze zdjęć po kliknięciu można zobaczyć w pełnym rozmiarze.
Druty
Ciepła czapka w skandynawskie gwiazdy - jak głoszą internetowe wzory:)
W założeniu "tasiemkowe" breloki z wyszytym motywem ptaków. Mają być dwa - na zdjęciu rozpoczęty pierwszy:
Krzyżykowy dodatek do bluzki. Wzór już ukończony nawet jest już przyszyty do białej bluzeczki tylko wymyśliłam sobie obszycie go sutaszowymi sznurkami i... czeka.
Kolczyki w kolorach tęczy:
Szydełko
Z pamiątkowej włoczki mają powstać ogrzewacze na kubeczki i dzbanek.
Pled. Moja największa udręka:) Od niego zaczęło się szydełkowe szaleństwo BARDZO dawno temu. Czeka aż zrobione kwadraty połączę. Więcej chyba nie powstanie bo nie dysponuję kolorami włóczki a producent przestał je produkować :(
Mam kilkanaście ufilcowanych kul i kuleczek... czekają na wenę - chyba.
Gdy zaczęłam wyjmować wszelkie niedokończone projekty znalazłam także zestaw koralików czekających na połączenie. Choć gdyby się zastanowić takich "zestawów" znalazłabym więcej.
Kotki - broszki, to ostatnie z niedokończonych rzeczy.
Szyciowych nawet nie fotografuję, za dużo ich... A wydawało się, że dość systematycznie kończę różne projekty.
Postanowiłam, że skoro je nieco ujawniłam będę się starała w myśl zasady UFO (znalezionej na jednym z blogów) systematycznie kończyć swoje projekty. Kolejność ich kończenia będzie przypadkowa. Czas ukończenia wspólny. U początku każdego miesiąca wybiorę jedną z powyższych i na koniec miesiąca z nią się uporam. Daję sobie tak długi czas by się za mocno nie rozczarować gdy przyjdzie lato i mniej czasu na robótki. Styczniowo zakończona jest czapka dziergana na drutach. Nie zrobiłam jeszcze jej zdjęć. W lutym kończę zygzakowy pasek do aparatu. Trzymajcie kciuki :) i zapraszam - jeśli ktoś chce dołączyć:)
Z prac wykończonych i sfotografowanych mam filcową sowę(inspirowaną tymi) - magnes na lodówkę.
Jest niewielka, niedoskonała i neodymowa :) bo taki ma magnesik. Mega mocny, a przy tym mały i z dziurką co daje możliwość wygodnego przyszycia.
Trafiła już do zachwyconej nowej właścicielki.
Dobrej nocy lub pięknego dnia wszystkim zaglądającym życzę!
Pozdrawiam,
w.
czwartek, 30 stycznia 2014
CHOROBOWO część II
Nie sądziłam, że tak prędko pojawię się ponowie :)
Ale trzeba korzystać z tego, co daje los... i jakiś rodzaj natchnienia :)
Mam dla Was foty z dzisiejszego "śniadania mistrzów", a w zasadzie jednego mistrza - bo śniadanie było w pojedynkę ;) Nie mniej jednak było super! bo wykonałam wczoraj późną nocą ;) granolę. Zrobiłam miks trzech przepisów (jeden, dwa, trzy) wykorzystując to, co znalazłam na półce:)
Efekt - faktycznie było to smakowite, jednak BARDZO słodkie. Chyba mus jabłkowy który robiłam latem był jednak za słodki i niepotrzebnie dodałam miodu... cóż na kolejne pieczenie będę o tę wiedzę bogatsza. Może też nie będę wtedy chora, bo jak się okazuje znacząco tłumi to moje smaki i zapachy.
Uznałam po tych kilku zdjęciach, że światło dzienne mi sprzyja więc dokonałam kilku spóźnionych fotografii. Otóż gdzieś w okolicy końca października napisałam do Piecyka z pragnieniem wzięcia udziału w Jej Świątecznej Wymiance. Dogadałyśmy szczegóły i tak oto powstały:
Szydełkowa okrągła poduszka dla Piecyka
dodałam komplecik podkładek pod kubki
Jesienny zestaw biżuteryjny wykonany przez Kingę
Jestem oczywiście zachwycona wytworami rąk Piecyka! Ciągle się chwalę jakie cudeńka dostałam! Polecam wszystkim którzy nie gościli w PIECUCHOWIE by jak najprędzej tam popędzili. To cudny miniaturowy świat wyczarowywany przez Kingę.
Wymianka była dla mnie pierwszą taką akcją, ale pewnie nie ostatnią. Chętnie wezmę udział w kolejnych ;)
A może jutro też się uda napisać słów kilka...
Nocy dobrej, w.
wtorek, 28 stycznia 2014
ZMOGŁA MNIE CHOROBA
i ma to także swoje dobre strony:)
Pomyślałam sobie że napiszę wreszcie coś na blogu:)
Pomysłów od dłuższego czasu miałam kilka ale jakoś ciągle brakowało wystarczającej motywacji by od chęć przejść do czynów. Teraz się zebrałam!
Chcę zacząć od mojego wielkiego osobistego sukcesu rękodzielniczego :)
Otóż około rok temu - mniej więcej po ukazaniu się tego posta. Moja znajoma poprosiła bym zrobiła dla niej tę torbę. Początkowo ochoczo się zgodziłam. Po zamówieniu odpowiednich kolorków, po wstępnej wycenie i ustaleniu jakiś zasad już nieco bardziej przestraszona siadłam do pracy.
Ogromnie długo to wszytko trwało. Bardzo wiele godzin spędziłam na pruciu i kombinowaniu jak to zrobić by było dobrze. Bo zdecydowałam, że nie będę korzystać z dostępnego wzoru tylko będę się oryginałem inspirować. Ostatecznie torba jest całkiem inna. Sów jest cała masa :) Bo wybrana prze ze mnie mieszanka bawełny i jakiegoś plastiku:) nie dały satysfakcjonującej wielkości torby przy czterech sowach na stronie.
Później było trochę zmian konsultowanych z przyszłą właścicielką. Nawet wersja którą zaprezentuję na zdjęciach nie jest efektem końcowym.
Ale do rzeczy:
Oto wynik kilku bardzo długich miesięcy kombinowania i prucia. Prawdą jest że nie była to jedyna rzecz która powstała przez te miesiące. Nie było czasowego ciśnienia. Życie biegło swoim torem... robiłam także inne projekty. O nich może w następnym chorobowym poście ;)
Najtrudniej było gdy sądziłam że jestem już o krok od końca a pojawiał się jakiś kłopot i trzeba było go jeszcze długo rozwiązywać.
Dziś już wiem jak należy zrobić taką torbę :) i mimo że wyzwanie przed którym stanęłam nie było łatwe - ogromnie się cieszę że się udało!
w.
Tym którzy mimo mej długiej nieobecności zaglądają : wielki wieczorny :* że jesteście! :)
Pomyślałam sobie że napiszę wreszcie coś na blogu:)
Pomysłów od dłuższego czasu miałam kilka ale jakoś ciągle brakowało wystarczającej motywacji by od chęć przejść do czynów. Teraz się zebrałam!
Chcę zacząć od mojego wielkiego osobistego sukcesu rękodzielniczego :)
Otóż około rok temu - mniej więcej po ukazaniu się tego posta. Moja znajoma poprosiła bym zrobiła dla niej tę torbę. Początkowo ochoczo się zgodziłam. Po zamówieniu odpowiednich kolorków, po wstępnej wycenie i ustaleniu jakiś zasad już nieco bardziej przestraszona siadłam do pracy.
Ogromnie długo to wszytko trwało. Bardzo wiele godzin spędziłam na pruciu i kombinowaniu jak to zrobić by było dobrze. Bo zdecydowałam, że nie będę korzystać z dostępnego wzoru tylko będę się oryginałem inspirować. Ostatecznie torba jest całkiem inna. Sów jest cała masa :) Bo wybrana prze ze mnie mieszanka bawełny i jakiegoś plastiku:) nie dały satysfakcjonującej wielkości torby przy czterech sowach na stronie.
Później było trochę zmian konsultowanych z przyszłą właścicielką. Nawet wersja którą zaprezentuję na zdjęciach nie jest efektem końcowym.
Ale do rzeczy:
![]() |
| uchwyty/rączki w końcowej wersji wyglądały o niebo lepiej ! |
Oto wynik kilku bardzo długich miesięcy kombinowania i prucia. Prawdą jest że nie była to jedyna rzecz która powstała przez te miesiące. Nie było czasowego ciśnienia. Życie biegło swoim torem... robiłam także inne projekty. O nich może w następnym chorobowym poście ;)
Najtrudniej było gdy sądziłam że jestem już o krok od końca a pojawiał się jakiś kłopot i trzeba było go jeszcze długo rozwiązywać.
Dziś już wiem jak należy zrobić taką torbę :) i mimo że wyzwanie przed którym stanęłam nie było łatwe - ogromnie się cieszę że się udało!
w.
Tym którzy mimo mej długiej nieobecności zaglądają : wielki wieczorny :* że jesteście! :)
sobota, 13 lipca 2013
WRÓCIŁAM...
...nie dam głowy że do blogowania. Ale bez wątpienia do domu (czy miejsca w którym mieszkam). Do betonowego lasu - bez wątpienia. Z prawdziwego zielonego, iglastego i "cichego" lasu.
Cichy był tylko umownie. Byłam otoczona ogromem dźwięków.
Po powrocie we własne cztery kąty nabrałam chęci do napisania. Większej niż przez ostatnie trzy miesiące ;)
Zatem - siadam i piszę.
Co się tworzy?
Wróciłam do szydełkowego kocyka (bo to był doskonały robótkowy twór w podróż). Myślę że jestem już coraz bliżej kresu... cierpliwości do niego, nie samego kocyka.
Tworzy się też ogromną ilość przeróżnych szydełkowych pokrowców na telefony. :)
Stale w tworzeniu jest także pasek do aparatu wyszywany krzyżykami.
Tworzy się dziecięcy, chłopięcy kocyk... długa! droga.
Tworzy się też szydełkowa sowia torba - widać kres!!!
Masę dwukolorowych ramek tworzę także - jako prezent na nowe mieszkanie dla M.
Zrobił się odłożony kiedyś komin w ażurowy wzór (po zrobieniu trzech, czwarty czekał BARDZO długo na ukończenie)
Do wszystkiego "doskakuje" jak trafia się jakaś możliwość.
Najczęściej jednak wygrywa szydełko - w różnych odsłonach. Ostatnio najbardziej mnie cieszą twory które dają szybko radość z efektu końcowego.
Po tygodniu w zimnej dziczy spodziewam się kurowania w domu - niestety odchoruję pewnie ten wywczas. Zatem może lista powyższych "rozgrzebanych" tworów nieco zmaleje.
A może zrobię porządek na blogu? jakaś nowa odsłona? a może wystarczy mu więcej życia? :)
Nic nie obiecuję...
Ściskam, słońca życzę!!!
Cichy był tylko umownie. Byłam otoczona ogromem dźwięków.
Po powrocie we własne cztery kąty nabrałam chęci do napisania. Większej niż przez ostatnie trzy miesiące ;)
Zatem - siadam i piszę.
Co się tworzy?
Wróciłam do szydełkowego kocyka (bo to był doskonały robótkowy twór w podróż). Myślę że jestem już coraz bliżej kresu... cierpliwości do niego, nie samego kocyka.
Tworzy się też ogromną ilość przeróżnych szydełkowych pokrowców na telefony. :)
Stale w tworzeniu jest także pasek do aparatu wyszywany krzyżykami.
Tworzy się dziecięcy, chłopięcy kocyk... długa! droga.
Tworzy się też szydełkowa sowia torba - widać kres!!!
Masę dwukolorowych ramek tworzę także - jako prezent na nowe mieszkanie dla M.
Zrobił się odłożony kiedyś komin w ażurowy wzór (po zrobieniu trzech, czwarty czekał BARDZO długo na ukończenie)
Do wszystkiego "doskakuje" jak trafia się jakaś możliwość.
Najczęściej jednak wygrywa szydełko - w różnych odsłonach. Ostatnio najbardziej mnie cieszą twory które dają szybko radość z efektu końcowego.
Po tygodniu w zimnej dziczy spodziewam się kurowania w domu - niestety odchoruję pewnie ten wywczas. Zatem może lista powyższych "rozgrzebanych" tworów nieco zmaleje.
A może zrobię porządek na blogu? jakaś nowa odsłona? a może wystarczy mu więcej życia? :)
Nic nie obiecuję...
Ściskam, słońca życzę!!!
| zachwyt! dziękuję A. |
sobota, 2 lutego 2013
SZYDEŁKO MOJA MIŁOŚĆ
SZYDEŁKO
Siedzę przed komputerem. Wolna sobota. Mijają godziny a ja siedzę i siedzę i siedzę... gdyby mnie ktoś teraz zapytał co jest moim sukcesem/osiągnięciem/wyczynem dziś - nie mam nic czy mogę się pochwalić.
Obejrzałam ogrom blogów i masę zachwycających wyczynów szydełkowych - zatem zgodnie z ostatnimi trendami postanowiłam pokazać Wam co jest na mej "na kiedysiowej" liście rzeczy do zrobienia :)
Garść inspiracji szydełkowych znalezionych na pinterest:
KOC:
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
DLA DOMU:
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
DLA MNIE ;)
![]() |
| żródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
SOWY:
![]() |
| źródło ten blog BARDZO polecam ;) |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
![]() |
| źródło |
Szydło jest Waszą mocną stroną? a może ciągle chcecie się nauczyć?
Pozdrawiam,
stale ucząca się szydełkować w.
Przypominam o trwającym u mnie CANDY:
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































