Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świątecznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świątecznie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2011

WAŻKOWE FIOLETOWE CANDY

Tylko na chwilę i tylko na moment.
Bo plan jest by rozdać cosik maleńkie.
Fioletowo - ważkowy na okoliczność urodzin Ważkowych minionych i na okoliczność zrealizowanego 'gazetowego' pomysłu.

Rozdaję na szybko, bo do Świąt niedaleko a chcę by nowy właściciel miał jeszcze Świąteczny pożytek :)
Zasady tradycyjne:
zachęceni:
1. zostawiają komentarz pod tym postem,
2. zamieszczają na swoim blogu informację o rozdawnictwie u mnie - podlinkowany banerek
3. osoby bez bloga w komentarzu dopisują swój adres mailowy  

O szczegółach napiszę wieczorem teraz tylko foto:




Zapraszam :)

>|<

PS. nastał wieczór to piszę:
Pomysły zrodziły się dwa -  z racji urodzin coś całkiem mojego: czyli w fioletach:
* kolczyki - filcowane kulki na zapięciu typu 'dzet' (oczywiście fioletowe)
* kolczyki koralikowe par dwie - fioletowo ważkowe
* dziobakowa czy dzięciołowa broszka - fioletowo-fioletowa
* książkowe ważkowo-fioletowe zakładniki :)

i drugi pomysł z racji gazetowego kroku pierwszego, i nadchodzących najulubieńszych świąt:
* kartki krzyżykowe królikowe - fioletowe (wzór z tego bloga: http://penelopisfreebies.blogspot.com/2010/04/kroliczki.html)
* frywolitkowy jakjkowo- pisankowy ozdobnik.

Ponieważ CANDY 'szybkie' nie daję gwarancji że nic jeszcze mi do głowy nie wpadnie- będziecie o tym wiedzieć ;)

Zapraszam >|<

Króliki gotowaŚwiąteczna kartka Ważki Fioletowej
Serdeczny, nieco wiosenny, powitajnik ośmielam się Wam zaprezentować. Wiosenne słońce za oknem, temperatura raczej przedwiosenna, pąki na drzewach, przebiśniegi i inne świeżo zakwitłe kwiatuchy wskazują na początek wiosny, a ona zwykle...

wtorek, 18 stycznia 2011

MAGISTERKI NADZSZEDŁ CZAS...

oto mój wzorowy czasopochłaniacz!
Pisanie pracy magisterskiej... nie wiem jak wygląda ten wycięty z życiorysu czas na innych kierunkach, ale mnie pedagogika opasłością opisowych prac po dwakroć powaliła.
Dni, więc robią się jednakowe: morderczy poranek i równie morderczy bieg w celu zdążenia na środek transportu wewnątrzmiejskiego. W nim dwa sposoby na spędzanie czasu - sen... czasem nawet dość konkretny i wyrafinowany (chyba człowiek ma jakiś czujnik wmontowany czy coś - jeszcze nigdy nie przespałam przystanku!!!!!! ;)) bez tajniactwa siadam opieram gdzieś głowę - byle tylko był to nieruchomy element owego środka transportu i jadę... jadę... jadę... później nagłe ożywienie... MÓJ PRZYSTANEK! więc pęd... przesiadka i... i... wracamy do czynności poprzedniej ;) i jadę... jadę... jadę i kolejne ożywienie bo kolejny MÓJ PRZYSTANEK! i KOLEJNA!(tak nie ma tu pomyłki, przesiadeczki dwie - trzy środki komunikacji)!! przesiadka. Tutaj dłuższe przystankowe oczekiwanie, dochodzę, więc do siebie... jest autobus. Ostatnia prosta, kilka chwil czasem okraszone wspólną drogową rozmową... jestem u celu. Miejsce mej pracy zdobyte, oczy zaczynają istnieć pod określeniem 'szeroko otwarte' - doskonały moment by rozpocząć pracę. [Ten element opatrzę cenzurą - papier o tajności i poufności danych podpisałam, więc Ciiiiii.....] Wychodzę z pracy (szczerze żałuje, że i w realu te 8h nie wygląda równie miło - tak szybko). Znów radosne przesiadeczki ale tym razem w przeróżnych połączeniach - powrót do domu przestał być szablonowy odkąd mam 'tyle możliwości' by wystać się na przeróżnych przystankach na których kursują wyłącznie autobusowe WIDMA ;) Bywa i tak że w podróży powrotnej zabieram się za prace ;) te mniej umysłowe - kiedyś trzeba;) Jeśli więc zdarza Ci się napotkać w MPK kogoś kto plącze nić tworząc frywolitkowe ozdobniki - zapytaj czy jest autorem tych słów. Niemal pewnik że usłyszysz: "tak" ;) Kiedy uda mi się dotrzeć do domu po kilku chwilach ogarniam swoją przestrzeń i siebie w tej przestrzeni ;) i zasiadam do klepania w klawiaturę. Kika pierwszych chwil - zachwyt 'trzecie zdanie - jest dobrze'. Po dłuższych kilku chwilach, zachwyt gaśnie - 'kolejne zdania zniknęły w czarnej dziurze'. I tak w kółko. Zdarza się także osiągnąć bilans inny niż ZERO. Później, a jest to zwykle już dzień następny... kilka chwil by zrobić jeszcze to, i to, i to, i to... a wreszcie: sen... sen... sen... sen... morderczy dźwięk budzika i mamy kolejny poranek... kolejne przesiadki...

Byle do czerwca!

Sporo tego tekstu - świadomam. Ale nadszedł czas na nieco bardziej frywolne zdania niż te MAGISTERSKIE.

Na koniec kilka zdjęć, prac niewiele... przyjdzie na nie czas...
Kilka chwili pierniczkowego poświątecznego szaleństwa z Panną Dobrą Wróżką... i jej kardamonem w ziarnach ;)


Zachwyt smakiem naleśników z mandarynkowym nadzieniem (swoją drogą czy jest COŚ* co nie nadaje się jako dodatek do naleśników??) a mandarynkowo zapraszam tu :)


*coś myślę: jadalnego

A twórczo frywolitki - tramwajowe - autorem zdjęć nie jestem (ja zimową porą oddaję radość fotografowania Innemu Spojrzeniu) Zapraszam :) (standardowo - jeśli klikniesz na foto otworzy się przed Tobą zaczarowany świat... większa fotografia ;) )
blady róż

biel

multikolor


frywolnie na filcu

fiolet-multikolor

fiolet wyfilcowany igłami

jasny fiolet

zieleń
Wszystkie powyższe zdjęcia kolczyków dzięki UPRZEJMOŚCI neo ;) a także dzięki Jego Innemu Spojrzeniu ;)


Jeśli spotkasz kiedyś w autobusie człowieka z frywolitką w ręce... to wbrew 'Elektrycznym Gitarom' [...wsiadł do autobusu człowiek z (...) Nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie
Tylko się każdy gapi, tylko się każdy gapi i nic...] powiedź będzie mi miło ;)
>|<

poniedziałek, 27 grudnia 2010

UFFFFF....

uff... bo przedświąteczne zamieszanie nie dawało wytchnienia.
Fakt, dla mnie mieszkającej z dala od rodziny ten przedświąteczny czas z zapachem piernika, zupy grzybowej czy lepienia pierogów niewiele ma wspólnego. Przyjeżdżam na gotowe. A i wcześniej niewiele przy przygotowaniach pomagając. Ma to zapewne i te dobre strony i te złe... bo nie jest łatwo w świąteczny wieczór wracać do pustego domu, by następnego poranka tradycyjnie ruszyć do pracy... cóż codzienność która dotyka nie tylko mnie, choć w tym roku dała się we znaki wyjątkowo mocno.
A przedświąteczne wariackie tempo w moim wykonaniu dotyczyło licznych zamówień prezentów i planów 'ostatniochwilowych'.
Fotografie poniżej dokumentują część z wykonanych prac - sporo się robiło więc i zdjęć sporo.
Ich 'pozostawiająca wiele do życzenia' jakość powodowana oczywiście bezsłoneczną porą roku - choć zaskakująco słońca dziś było więcej... ale prace już w innych rękach.

Kolejność przypadkowa - dyktowana czasem realizacji :)
Z prezentów obcych ;)
Indeksowniki kolejne:
niestety przekłamany kolor - fioletowo-zielony

i zielono-zielony

Zapiśniki - większe niż dotąd dla miłośniczek:
czerwieni z czernią

fioletu (z zielenią)

brązu z pomarańczą ;)
Wszystkie te obdarowane Panie łączy jedno wspólne zamiłowanie... towarzystwo Maleńkiego Słodziaka Stanisława ;)

Dalsze prezenty to już kolczykowo:
Świątecznie - koralikowo



I całkiem nie świątecznie, nieco przed czasem ale oto są: kolczyki dla 'Ciastkowego'* Potwora ;)
potworzasto

ciasteczkowo

w zdwojeniu sił ;)

Zrobienie tych ostatnich to dla mnie wielka twórcza frajda! Bawiłam się świetnie mieszając akryle dobierając odcienie (czego zdjęcie nie oddaje) i dbając o fakturę na powierzchni :)



W oczekiwaniu na podarowanie trzymam jeszcze kilka prezencików bo nie wszędzie Mikołaj dotarł na czas... ale spóźniony nie traci na wartości a wręcz przeciwnie ;) Masa drobiazgów powstała z masy fimo - to także taki prezent który mnie sprawił wiele radości.
Zatem tylko 'zajawkowo':
 

 Więcej - razem następnym może już niedługim ;)

Teraz uciekam zacieszając, że udało się nieco nadgonić zaległości. Jednocześnie też gratulując wytrwałości wszystkim którzy do zdjęć ostatnich dotarli - przedarli się :)
Pozdrawiam i słonecznie choć zimowo uśmiecham. :)

*traktuję jako nazwę własną wykorzystywaną w 'pewnych kręgach' :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...